| Historia filmu i kina - I Etap |
| niedziela, 20 marca 2011 10:43 | |||
|
Poznając historię filmu, już na początku musisz pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze film to nic innego jak iluzja tworzona przez statyczne obrazy, które są szybko wyświetlane (co najmniej kilkanaście razy na sekundę). Jeśli obrazy rejestrowane są wystarczająco szybko, a następnie szybko odtwarzane, to ludzkie oko odbierze to jako płynny ruch. Po drugie film jest młodszym bratem fotografii. Obie te sztuki powstały z potrzeby opowiadania i dzielenia się z innymi, tej samej, która towarzyszyła pierwotnym ludziom rysującym obrazy w jaskiniach kilkadziesiąt tysięcy lat temu. Początków kina (technik wideo) należy szukać w drugiej połowie XIX wieku, choć oczywiście puryści mogą podawać daty jeszcze wcześniejsze. Nazwisko, które warto zapamiętać, nie tylko idąc do teleturnieju typu „Milionerzy” jest Eadweard Muybridge, jeden z najbardziej znanych XIX-wiecznych fotografów. Muybridge opatentował metodę uchwycenia kolejnych momentów ruchu, ustawiając obok siebie rząd aparatów fotograficznych, które były kolejno wyzwalane i rejestrowały fotografię. Należy wspomnieć tu znaną anegdotę o pewnym zakładzie dwóch arystokratów, z których jeden twierdził, że koń w galopie odrywa wszystkie nogi, zaś drugi, że któreś z jego czterech kopyt jest zawsze przy ziemi. Muybridga poproszono o rozstrzygnięcie tego zakładu, gdyż ludzkie oko nie potrafiło tego dokonać. Kto wygrał zakład, widać na poniższej ilustracji.
Muybridge pokazał więc ruch, choć jeszcze w statyczny sposób. Kolejną rewolucję przyniosła ostatnia dekada XIX wieku. Mimo że trwają spory o pierwszeństwo wynalezienia urządzenia rejestrującego sceny ruchome (przyjmuje się że był to Thomas Edison w 1892 roku), to powszechnie uważa się, że jego upowszechnienie zawdzięczamy braciom Lumiere. Bracia Lumiere, zwani ojcami kina, swój pierwszy publiczny pokaz zaprezentowali w 1895 roku w Paryżu. Pierwsze filmy nie były może z dzisiejszego punktu widzenia ciekawe, ale robiły olbrzymie wrażenie na publiczności. Jednym z pierwszych i najbardziej znanym filmem braci Lumiere jest „Wjazd pociągu na stację La Ciotat”. Podobno część publiczności wybiegała z sali projekcyjnej w obawie, że pociąg w nich wjedzie. Samo to zjawisko pokazuje, jak wielkim szokiem i wyzwaniem dla naszego mózgu było wtedy zrozumienie, że to tylko iluzja.
Oczywiście samo uchwycenie ruchu a następnie projekcja tego zdarzenia przestały wkrótce wystarczać i kino weszło w fazę znaną do dziś, czyli opowiadania historii za pomocą obrazu. Gorąco polecam Ci obejrzeć jeden z pierwszych tego typu filmów, „Podróż na księżyc” Georgesa Meliesa z 1902 roku. Warto wspomnieć, że w filmach tych zaczęto stosować już przemyślane cięcia i kadry, choreografię, ale i efekty specjalne.
Początek XX wieku to dynamiczny rozwój branży kinowej, na filmach dało się już zarobić, zaczął się tworzyć przemysł filmowy, powstawały nowe sale kinowe a aktorzy i producenci stawali się osobami rozpoznawalnymi (choć oczywiście jeszcze daleko im było do rozpoznawalności i zarobków dzisiejszych gwiazd filmowych). Nadal jednak filmy miały charakter niemy, fabuła nie była zbyt rozbudowana (a filmy trwały już kilkadziesiąt minut), większość produkcji była pod względem scenariusza i wykonania po prostu nudna, jednak i to wkrótce miało się zmienić. Jeden z pierwszych filmów pełnometrażowych, australijska produkcja „Historia gangu Kellyego” – zobacz fragment. Jak widać niewiele się dzieje...
Jeśli interesują Cię kwestie techniczne, to wiedz, że pierwsze filmy rejestrowane były z szybkością 16 klatek na sekundę (dzisiejsze rejestruje się najczęściej w 24 klatkach na sekundę). Format obrazu wynosił 4:3, czyli jeszcze do niedawna standard telewizyjny zastępowany dziś przez obraz panoramiczny (proporcja 16:9). Już wkrótce kolejna część historii filmu, w której opiszę filmy-legendy lat 20. XX wieku: „Pancernik Potiomkin” oraz „Nosferatu”.
|
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.